Już o ponad 15 lat maksymalna dopuszczalna prędkość na autostradach wynosi 140 km/h. Nie licząc Niemiec, gdzie mamy odcinki bez ograniczeń przodujemy pod tym względem w Europie. Wygląda jednak na to, że niedługo możemy stracić swoją wyjątkową pozycję.
Nietypowy pomysł z Czech
W Czechach pojawił się pomysł o tym, żeby wprowadzić zmienny limit prędkości na autostradach, który będzie uzależniony od stanu drogi i warunków pogodowych. Jak na razie pilotażowo prowadzone są testy a 50-kilometrowym odcinku autostrady D3 między Táborem a Czeskimi Budziejowicami.
W dobrych warunkach i przy niskim natężeniu ruchu prędkość maksymalna będzie tam wynosić 150 km/h, natomiast jeśli pojawi się więcej aut lub też zmienią się warunki to wówczas limit ulegnie zmniejszeniu do standardowych w Czechach 130 km/h.
Czeskie Ministerstwo Transportu uważa, że zastosowanie zmiennego oznakowania i systemów kontroli w czasie rzeczywistym pozwoli bezpiecznie zarządzać wyższą prędkością. Mimo to decyzja wywołała intensywną debatę wśród ekspertów, władz innych państw i instytucji europejskich, które wskazują na potencjalnie negatywny wpływ zarówno na emisje zanieczyszczeń, jak i na bezpieczeństwo ruchu drogowego.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Unia usunie cła na chińskie elektryki. To wcale nie oznacza spadku cen
Pod prąd trendom
Czeski pomysł spotkał się z negatywnym odzewem z wielu różnych powodów. Z jednej strony jest to postrzegane jako sprzeczne z duchem redukcji emisji spalin ponieważ większa prędkość to wyższe zużycie paliwa. W niektórych państwach nawet rozważa się obniżenie limitu prędkości właśnie ze względu na redukcję hałasu i zanieczyszczeń.
Czesi argumentują swoje stanowisko swobodą przemieszczania się oraz zaufaniem do nowoczesnych technologii stosowanych w pojazdach. Z drugiej strony jednak nie tylko ekolodzy są sceptyczni, ale także organizacje związane z bezpieczeństwem ruchu drogowego.
Statystyki wypadków drogowych od dawna wskazują, że wyższe prędkości wiążą się z większym prawdopodobieństwem uczestnictwa w wypadku ponieważ czas reakcji jest krótszy, a zderzenia przy wyższych prędkościach mają poważniejsze konsekwencje dla pasażerów. Czeskie władze zapewniają jednak, że systemy ostrzegawcze i adaptacyjne oznakowanie ograniczą te zagrożenia.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: EU zakaże sojowych biopaliw? Zaskakujący ruch Brukseli

