Póki co, B-SUV-y Premium nie podbijają rankingów sprzedaży, ale nie ulega wątpliwości, że segment nabiera wiatru w żagle. Samochody takie jak Lexus LBX, Alfa Romeo Junior, Volvo EX30, Mini Aceman czy DS3 Crossback to dla świata motoryzacji wciąż nowość. Z jakich propozycji mogą dziś wybierać klienci, czym wyróżniają się poszczególne modele, i ile kosztują?
Lexus LBX jest numerem 1 w klasie
Najczęściej wybieranym B-SUV-em Premium w Polsce jest Lexus LBX. Japoński model to europejski bestseller – pod względem liczby sprzedanych w Europie sztuk wyprzedził nawet dotychczasowy przebój czyli NX. Miejski crossover to hybryda dostępna w pięciu wersjach wyposażenia i dwóch wariantach napędowych. W obu przypadkach pod maską pracuje 3-cylindrowy silnik benzynowy 1.5, a moc systemowa układu to 136 KM. Różnicę stanowi dodatkowy motor na tylnej osi, który sprawia, że LBX może być napędzany na 4 koła. Automatyczna skrzynia biegów to standard – chodzi o dobrze znaną przekładnię eCVT.

Fot. Lexus
Czym wyróżnia się LBX? Przede wszystkim, jest wyjątkowo oszczędny. Podzespoły autorstwa inżynierów Toyoty, podkręcone na potrzeby bardziej prestiżowej marki, gwarantują średnie spalanie na poziomie 4,4-4,7 l/100 km. Osiągi? Setka na liczniku pojawia się po 9,2 s w wariancie FWD i 9,6 s w wersji AWD. Kolejnym atutem jest wyposażenie – ile kosztuje i co ma w standardzie Lexus LBX?
Crossover japońskiej marki wyceniony jest na minimum 133 800 zł w ofercie wyprzedaży rocznika. Najniższa cena samochodu zamawianego do produkcji to 154 900 zł. Ta kwota dotyczy wersji wyposażenia „LBX”, w której standardem są m.in. adaptacyjny tempomat, kamera cofania, 9,8-calowy ekran dotykowy, dwustrefowa klimatyzacja automatyczna, LED-owe reflektory i 17-calowe felgi aluminiowe.

Fot. Lexus
Alfa Romeo Junior i polski wątek
Najmniejsza Alfa Romeo zasłynęła jeszcze przed oficjalnym, rynkowym debiutem. Wszystko za sprawą nazwy, która miała brzmieć „Milano”. Włosi uznali jednak, że produkowane poza granicami kraju auto nie może nosić nazwy nawiązującej miasta w Italii, a B-SUV zmienił nazwę na… nawiązującego do kultowego modelu „Juniora”. W sprawie jest też polski wątek – nowa Alfa Romeo powstaje bowiem w zakładzie w Tychach. Zjeżdża z taśmy jako techniczny bliźniak Jeepa Avengera i Fiata 600.

Fot. Alfa Romeo
Pod maską Juniora może pracować hybrydowy układ o mocy 145 KM lub napęd elektryczny. Junior Elettrica występuje w wersji 156 lub 280-konnej. Hybryda oparta jest o dobrze znaną jednostkę Stellantisu – to 3-cylindrowy silnik 1.2, w tym wydaniu wspierany małym generatorem, który pozwala poruszać się wyłącznie na prądzie, ale jedynie z niewielkimi prędkościami. Producent obiecuje średnie zużycie paliwa na poziomie 4,9 l/100 km – dotyczy to zarówno wersji z napędem na przód jak i Q4, czyli z napędem na obie osie, rozwiązanym w podobny sposób, co w omawianym wcześniej Lexusie. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h trwa 8,9 lub 9,1 s. Wersje elektryczne są napędzane wyłącznie na przód. Bazowa ma 412 km zasięgu i rozpędza się do setki w czasie 9 sekund. Mocniejsza ma skromniejszy zasięg (315 KM), ale pozwala osiągnąć 100 km/h w 5,9 s.

Fot. Alfa Romeo
Cena? Alfa Romeo Junior w podstawowej wersji kosztuje 133 800 zł. Najtańszy elektryk w gamie to z kolei wydatek 173 200 zł. Bez dopłaty otrzymujemy 17-calowe felgi aluminiowe, LED-owe reflektory, 10,25-calowy ekran systemu multimedialnego, tylne czujniki parkowania i kierownicę obszytą skórą.
Volvo EX30 – oto najmniejszy elektryk ze Szwecji
Miejskie EX30 zaliczyło mocny debiut. Korzystna cena na start sprzedaży pozwoliła zawitać szwedzkiemu elektrykowi do europejskiego topu sprzedaży. Dziś, małe Volvo widać już na ulicach – czym wyróżnia się najmniejszy elektryk w gamie? To pierwszy model opracowany według nowej filozofii.
Przejawia się ona minimalistycznym designem, który sięga aż do kluczyka – dosłownie. W miejsce tradycyjnego „pilota” otrzymujemy małą kostkę pozbawioną przecisków. System bezkluczykowego dostępu załatwia sprawę. Lusterka regulowane są z kierownicy, bo na drzwiach nie umieszczono ani jednego przycisku. Trzeba przyznać, że cięcie kosztów zostało ubrane w niezwykle modne szaty.

Fot. Volvo
Układy napędowe w EX30 w pełni uzasadniają określenie auta mianem „premium”. Bazowa jednostka ma 272 KM i napędza tylną oś. Przyspieszenie do setki w czasie 5,7 s i zasięg 337 km w cyklu mieszanym to przyzwoite rezultaty. Odmiana Single Motor Extended Range oznacza taką sama moc, ale zasięg wzrasta do 476 km w cyklu mieszanym. Topowy wariant Twin Motor Performance to czyste szaleństwo – 3,6 s do setki i 428 KM brzmi niedorzecznie. Zasięg tej odmiany to 450 km.
Choć od debiutu w 2023 roku cennik został kilkukrotnie dopasowany do rynkowych realiów, szwedzką propozycję warto rozpatrzyć przez pryzmat korzystnej ceny. Bazowa odmiana to wydatek 169 990 zł, a 237 990 zł za wersję o mocy 428 KM brzmi naprawdę ciekawie.

Fot. Volvo
Mini Aceman to niemiecki B-SUV z Chin
Co łączy najnowszego, niemieckiego crossovera brytyjskiej Mini z Chinami? Elektryczny B-SUV wytwarzany jest w ramach partnerstwa z Great Wall Motors i wyjeżdża z fabryki w Zhangjiagang. Od 2026 Aceman będzie jednak wytwarzany w ojczyźnie – a dokładniej w Cowley. Prawdziwy obywatel świata dostępny jest na polskim rynku w kilku wersjach wyposażenia i w trzech wersjach silnikowych.

Fot. MINI
Podstawowy Aceman E ma akumulator o skromnej pojemności 38,5 kWh i silnik elektryczny o mocy 184 KM. Taki zestaw przekłada się na zasięg 305 km i czas 0-100 km/h na poziomie 7,9 s Mocniejszy wariant proponuje 218 KM i baterię 49,2 kWh. Jest szybszy (7,1 s do setki) i przejedzie 406 km na jednym ładowaniu. Na szczycie gamy – Aceman JCW. Topowa wersja ma 258 KM, zasięg 355 km i rozpędza się do 100 km/h w 6,4 s.
Cennik modelu otwiera kwota 161 500 zł. To oznacza, że jest taniej niż u konkurentów, osiągi są naprawdę godne uwagi, wyposażenia także nie brakuje… tylko ten skromny zasięg. Kierowcy, którzy planują korzystać z domowego ładowania i poruszają się wyłącznie po mieście, mogą śmiało kierować jednak kroki do salonu Mini.

Fot. MINI
DS 3 nadal w salonach
Francuski model to jedyny samochód w zestawieniu, który pamięta czasy sprzed pandemii. Rynkowy debiut DS 3 Crossback miał miejsce w 2018 roku. Od tego czasu delikatnie zmienił się styl auta, z nazwy zniknęło słowo „Crossback”, a poza tym… to wciąż ten sam wóz. Czy w 2026 roku wciąż wart jest uwagi?

Fot. DS
B-SUV niszowej marki proponuje hybrydę bliźniaczą do tej z Alfy Romeo. Oznacza to 145-konny napęd, który łączy silnik 1.2 z jednostką elektryczną. Średnie spalanie to 4,9 l/100 km. Co ciekawe, Citroen podaje, że w cyklu miejskim (faza niska WLTP), DS 3 spali zaledwie 3,8 l/100 km. W ofercie jest też wariant elektryczny – to 156-konny silnik, bateria o pojemności 54 kWh i 404 km zasięgu w cyklu mieszanym.
Francuzi oferują DS 3 w cenie minimum 143 900 zł. Wyposażenie bazowej odmiany Pallas zawiera podgrzewane fotele, ekran HD o przekątnej 10,3 cala, LED-owe reflektory, wysuwane klamki drzwi czy klimatyzację automatyczną.

Fot. DS