Koncern już w 2023 roku nawiązał dość zaskakującą współpracę z jedną najmłodszych chińskich marek – Leapmotor. Umowa opiewała 1,5 miliarda euro. Wówczas była to marka praktycznie nieznana w Europie, dziś natomiast jest jedną z najbardziej dynamicznych w całej grupie Stellantis. Koncern liczy na wykorzystanie jej technologii do szybszego, tańszego i bardziej efektywnego tworzenia nowych samochodów.
Teraz międzynarodowe media donoszą, że Stellantis zamierza powtórzyć ten sukces, jednak celuje w znacznie poważniejszych graczy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dilerzy Stellantis nie mają litości. Obwiniają Carlosa Tavaresa
Xiaomi i XPeng ramie w ramie ze Stellantisem

Fot. Xiaomi
Koncern ma prowadzić rozmowy z markami Xiaomi oraz XPeng. Pierwsza z marek od dłuższego czasu jest na ustach wszystkich w branży za sprawą modelu SU7 Ultra, który zawstydza najszybsze auta zachodnich producentów i był widziany nawet w siedzibie Ferrari, które miało pozyskać jeden egzemplarz do badań.
XPeng natomiast jest uznawany za jednego z najlepszych producentów samochodów elektrycznych w Chinach. Oferuje wysoką jakość i konkurencyjne ceny, a od niedawna produkuje także auta w Europie, choć jeszcze na niewielką skalę.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Szef Xiaomi wyznał, jak firma tak szybko zrobiła samochód. Szokujące, choć… spodziewane
Los włoskiej marki na szali
Według doniesień medialnych Stellantis nie próbuje zdecydować pomiędzy jedną bądź drugą firmą, a chce podpisać umowy z obydwiema. To ma pozwolić im na wykorzystanie chińskich technologii przy tworzeniu kolejnej generacji samochodów elektrycznych.
Aby zachęcić chińskie marki do współpracy Stellantis chce posunąć się bardzo daleko i rozważane ma być oddanie Maserati. Włoska marka luksusowych i sportowych samochodów od dawna zmaga się z problemami finansowymi i kompletnie sobie nie radzi na rynku aut elektrycznych. Stellantis ma rozważać sprzedanie części lub i nawet całości marki – z jednej strony, żeby zrzucić z siebie jej ciężar, a z drugiej, aby zachęcić nowych partnerów.

fot. Maserati
Jak na razie oficjalnie żadna z firm nie odniosła się do tych rewelacji, jednak to oczywistym jest, że o takich negocjacjach prasa zostanie poinformowana na bardzo późnym etapie lub nawet dopiero po ich sfinalizowaniu.
Pytanie tylko czy Chińczycy będą zainteresowani, zwłaszcza że coraz głośniej mówi się o poważnym rozdźwięku pomiędzy USA, a Europą. U nas koncern chce inwestować w samochody elektryczne, podczas gdy Amerykanie planują inwestycję 13 miliardów dolarów w rozmów marek Jeep, RAM, Dodge oraz Chrysler i przywracanie do oferty klasycznych silników V8.
