Cztery filary zmian
Euro NCAP podzieliło swoje zmiany na cztery filary – bezpieczna jazda, zapobieganie kolizjom, ochrona podczas kolizji oraz bezpieczeństwo po kolizji. O co konkretnie chodzi? Zaczynając od końca w nowych testach będzie można stracić punkty, jeśli elektrycznie sterowane klamki przestają działać po wypadkach, bo znane są przypadki kiedy utrudniało to służbom otwarcie pojazdu. Dodatkowo auta będą musiały zostać wyposażone w system wykrywający potencjalny pożar baterii, a także w przypadku korzystania z systemów automatycznego informowania o wypadkach będą musiały podawać liczbę wszystkich pasażerów w samochodzie niezależnie od tego, czy mieli oni zapięte pasy bezpieczeństwa czy nie.
W kwestii bezpieczeństwa podczas kolizji mają zostać nowe testy zderzeniowe, które będą obejmować większy zakres sylwetek pasażerów w podziałem na wzrost czy wiek. Dodatkowo scenariusze testowe mają zostać rozszerzone i teraz będzie sprawdzana ochrona motocyklistów w warunkach miejskich.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Fiat chce powrotu malucha… Renault też
Koniec ekranozy

Fot. BYD
To co znacznie bardziej może spodobać się kierowcom i co będą mogli odczuć w trakcie codziennej jazdy to kwestia sterowania funkcjami samochodu z poziomu ekranu. W nowych testach Euro NCAP ocenie będzie poddawana ocenia interfejsu użytkownika, lub prostszymi słowami to czy samochód da się obsługiwać w łatwy i intuicyjny sposób, który nie odrywa uwagi kierowcy od drogi.
To jest bardzo ważny krok, który może wyeliminować paradoks jakim jest fakt, że skrajnie piętnujemy korzystanie z telefonu komórkowego podczas jazdy, a w wielu nowych samochodach są ogromne ekrany, z którym obsługujemy istotne funkcje auta – co wymaga od nas odrywania wzroku od drogi i czytania tego co jest na ekranie.
Niektórzy producenci już pod naporem opinii klientów zaczęli wracać do manualnych przycisków. Miejmy nadzieję, że presja ze strony Euro NCAP sprawi, że we wszystkich nowy autach funkcje, z których możemy korzystać podczas jazdy będą dostępne albo z poziomu kierownicy, albo fizycznych przycisków, które będzie się dało obsługiwać bez patrzenia na nie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Fiat Grande Panda bez ekranu. Czy to ma sens w 2025 roku?
To co najbardziej ucieszy kierowców

fot. Toyota
Dodatkowo w nowych testach organizacja zamierza się bardzo dokładnie przyjrzeć działaniu systemów bezpieczeństwa w faktycznych warunkach drogowych. Wcześniej testy przeprowadzano na specjalnie przygotowanym torze, a teraz mają bardziej odpowiadać rzeczywistości.
Szczególny nacisk będzie tutaj kładziony na irytujące i nieprzewidywalne interwencje systemów. To jest bardzo dobry krok, zwłaszcza że podczas testów aut, które przeprowadzałem w tym roku co najmniej kilka samochodów potrafiło zacząć hamować same z siebie – na pustej drodze, bez żadnej przeszkody w dużej odległości od samochodów przede mną. A takie sytuacje, w których ktoś hamuje w miejscu, w którym nikt się tego nie spodziewa mogą być skrajnie niebezpieczne.
Co więcej, analizowane będą także sygnały dźwiękowe wydawane przez samochody, więc miejmy nadzieję, że w przyszłości czeka nas dużo mniej pikania, bo to co się dzieje w niektórych modelach to nie jest zwracanie uwagi na bezpieczeństwo tylko ciągłe doprowadzanie kierowcy do frustracji.
Zmiany w przyszłorocznych testach są największe od 2009 roku. Jak na razie nie wiadomo, czy wejdą one w życie już od pierwszego stycznia, czy w terminie późniejszym. Organizacja zapowiedziała również, że od 2026 roku duże aktualizacje protokołu będą przeprowadzane co trzy lata, ze względu na szybki rozwój branży motoryzacyjnej.