Elektryczne napędy dotarły także do Ferrari, które stopniowo odsłania kolejne karty związane ze swoim elektrycznym modelem – najpierw poznaliśmy specyfikacje i zobaczyliśmy podwozie, później poznaliśmy nazwę, a niedawno pokazano wnętrze.
W międzyczasie bardzo sporo mówiło się o tym, że popyt na ten samochód jest niewielki, przez co włoska marka już opóźniła kolejny samochód elektryczny. To było tym bardziej interesujące, że Ferrari jest znane ze szczególnej elitarności i faktu, że możliwość zakupu najlepszych i najdroższych samochodów dostają tylko Ci klienci, którzy mają na koncie najwięcej wcześniejszych zakupów w Maranello.
Teraz okazuje się, że Ferrari Luce – bo tak będzie nazywał się elektryczny model – nie będzie wciągnięte w ich system oceny klientów i brak zakupu tego samochodu nie będzie warunkował możliwości nabycia kolejnych superaut marki.
Każdy może kupić to, co chce

fot. Ferrari
Benedetto Vigna, dyrektor generalny Ferrari, powiedział podczas spotkania podsumowującego wyniki czwartego kwartału 2025 roku, że jego klienci nie będą musieli kupić samochodu elektrycznego.
„Nigdy nie będziemy zmuszać naszych klientów do tego, aby – powiedzmy – chcąc kupić 849 Testarossę czy jakkolwiek będzie się nazywał następny model, musieli wcześniej nabyć samochód elektryczny. Nie można zmuszać klientów do kupowania czegoś, czego nie lubią. To byłby duży błąd i myślę, że powinniśmy uczyć się na tym, co robimy źle i co rynek robi źle” – powiedział Włoch.
Premiera Ferrari Luce ma nastąpić 25 mają, a sama marka podkreśla, że samochód przed rozpoczęciem przedsprzedaży zebrał bardzo pozytywne pierwsze opinie. Duże zainteresowanie pierwszym elektrycznym Ferrari jest oczywiste, ale ciekawe na ile zamówień się ono przełożyło.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Niespodziewana sojusz. Leapmotor i Ferrari łączą siły
Ambitne plany

fot. Ferrari
Oprócz daty premiery swojego pierwszego elektryka Ferrari zapowiedziało również, że do 2030 roku planuje wprowadzić co najmniej 20 nowych modeli. Szczegóły nie zostały jeszcze ujawnione, ale plotki mówią o nowych wariantach, takich jak Amalfi Spider jako następca Roma Spider, możliwych aktualizacjach modelu Purosangue z napędem hybrydowym oraz o kolejnym hypercarze.
Nie należy się jednak spodziewać rychłej premiery kolejnych elektrycznych Ferrari. Włoska marka zdecydowała się na bardziej stopniowe przejście, łączące modele elektryczne, hybrydowe i tradycyjne z silnikami spalinowymi. Nie ma się co dziwić, w końcu wielu klientów marki kupuje Ferrari właśnie dla brzmienia silnika spalinowego.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ferrari będzie jak… Toyota. Szef marki zdradził plany