Mowa tutaj o przyszłości napędów. Podczas gdy wszyscy próbują się opowiedzieć po stronie silników elektrycznych lub spalinowych, w pewnym sensie osamotniona jest Toyota, która inwestuje we wszystkie rozwiązania.
Japoński producent nie zamierza rezygnować z silników spalinowych, zwłaszcza że w mniej rozwiniętych częściach świata samochody elektryczne sprzedawane masowo wciąż pozostają jedynie bardzo odległym marzeniem. Dodatkowo Toyota cały czas inwestuje w hybrydy tak, aby obniżać ślad węglowy w tych pojazdach, które są wybierane przez mniej zamożnych klientów, jak i również rozwija samochody wodorowe oraz elektryczne. Ta taktyka wyraźnie przynosi efekty, bo Toyota już od kilku lat jest największym producentem na świecie, a to nie umknęło uwadze Ferrari.

fot. Ferrari
Jasne plany włoskiego producenta
Dyrektor generalny Ferrari, Benedetto Vigna, stwierdził, że marka będzie stosować strategie bardzo zbliżoną do Toyoty inwestując w różne rodzaje napędu. Będą to jednostki zarówno benzynowe, jak i hybrydowe oraz elektryczne.
Dodatkowo Vigna potwierdził również datę premiery pierwszego elektrycznego Ferrari, które zadebiutuje 9 października 2025 roku. Dostawy rozpoczną się natomiast w październiku 2026. Choć w kuluarach cały czas pojawiają się głosy, że klientela Ferrari nie jest zainteresowana elektrycznym modelem, to jednak Włosi zamierzają stawiać na zapewnienie klientowi sposoby wyboru i nadal będą pracować nad wszystkimi rodzajami technologii.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Pierwsze elektryczne Ferrari. Bez silnika spalinowego, ale będzie miało coś bardzo ważnego dla marki

fot. Ferrari
Ferrari zrobi elektryka samodzielnie
Uwagę zwraca również fakt, że Ferrari nie chce, aby inni producenci zbyt mocno dokładali się do samochodów z Maranello. Dlatego też nawet w elektrycznym modelu wszystkie kluczowe komponenty – silniki, wały i elektronika – będą opracowywane i produkowane we Włoszech. U globalncyh dostawców będą kupowane jedynie mniej istotne elementy.
W realizacji tego planu ma pomóc otwarty w 2024 roku „e-building”, o powierzchni 42 tys. m² i wartości inwestycji 200 mln euro. Obiekt zapewnia Ferrari elastyczność, ponieważ pozwala produkować silniki spalinowe, hybrydowe i elektryczne w tej samej fabryce, dodatkowo skracając czas potrzebny na stworzenie poszczególnych komponentów.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Niespodziewana sojusz. Leapmotor i Ferrari łączą siły

fot. Ferrari
Silnik spalinowy nigdzie się nie wybiera
Równolegle Ferrari utrzymuje pragmatyczne podejście do jednostek spalinowych. Marka argumentuje, że „paliwa syntetyczne i niskoemisyjne paliwa cieplne mogą współistnieć z elektryfikacją” w ramach celów klimatycznych, szczególnie dzięki specyficznym regulacjom dla niszowych producentów w UE.
Warto również nadmienić, że od 2026 w pełni syntetyczne paliwa będą wykorzystywane w Formule 1, więc Ferrari będzie miało z nimi bezpośrednie doświadczenia. Co więcej wykorzystanie ich w tak medialnym i nastawionym na zwycięstwo sporcie jakim jest F1, może znacząco przyspieszyć rozwój takich paliw i ich pojawienie się na stacjach benzynowych.
To na pewno ucieszyło by Ferrari, którego celem jest zachowanie charakteru marki – zarówno w zakresie osiągów, brzmienia, jak i doświadczenia z jazdy.