Connect with us

Czego szukasz?

Samochody elektryczne

FIAT chce ograniczenia prędkości do 117 km/h. Przez to auta będą tańsze

Włoska marka rozważa wprowadzenie ograniczenia prędkości maksymalnej swoich samochodów, bo ma to pozwolić na przygotowanie tańszych pojazdów.

Fiat Grande Panda
Fot. Fiat

W Europie pojawiają się coraz większe nawoływania i naciski na tani samochodów elektryczny. Częściowo wiąże się to z kosztem baterii, jednak zdaniem FIATa jest jeszcze jeden obszar, który pochłania górę pieniędzy – wymagania bezpieczeństwa czynnego i biernego.

Rozwiązaniem tego problemu miałoby być ograniczenie prędkości maksymalnej nowych elektryków, bo zdaniem prezesa włoskiej marki, one i tak są wykorzystywane w większości w mieście, więc nie muszą jeździć szybciej.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Fiat chce powrotu malucha… Renault też

117 km/h

fiat 500e

Fot. Fiat

W związku z tym, w niedawnym wywiadzie dla magazynu Autocar, prezes FIATA Olivier François zaznaczył, że chętnie ograniczyłby maksymalną prędkość swoich samochodów elektrycznych do zaledwie 117 km/h. Byłaby to alternatywa dla kosztownego wyposażenia z zakresu bezpieczeństwa, a tym samym sposób na obniżenie ceny końcowej dla klienta.

„Instalowanie takiego wyposażenia niepotrzebnie podnosi cenę tych modeli, przynosząc niewielkie korzyści konsumentowi” – stwierdził szef włoskiej marki.

Uzasadnieniem tego stanowiska ma być fakt, że samochody elektryczne są używane głównie w środowisku miejskim, gdzie prędkości zazwyczaj wynoszą około 50 km/h. Dlatego ograniczenie maksymalnej prędkości do 117 km/h „będzie miało niewielkie znaczenie dla użytkowników”. Warto też zaznaczyć, że elektryczna Grande Panda już teraz ma ograniczenie do 132 km/h.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Citroen C3 – spalinowy czy elektryczny? Który wybrać?

Zbyt drogie wyposażenie

fiat 600e

Fiata wyróżnia elegancki, i lekko sportowy design (Fot. Fiat)

Prezes FIATa dodał również, że jego zdaniem instalowanie wszystkich zaawansowanych systemów bezpieczeństwa do małych miejskich samochodów jest bez sensu. Ta sytuacja ma być również bardzo trudna z punktu widzenia ekonomii.

„Uważamy, że te wszystkie regulacje są bez sensu w przypadku samochodów miejskich i jazdy miejskiej, ponieważ są to auta małe, przystępne cenowo i ekonomiczne, kupowane przez młodych ludzi do codziennych dojazdów po mieście. Poruszają się one z dużo niższymi prędkościami. To zupełnie inny sposób użytkowania.”

„Trudno mi zrozumieć, dlaczego musimy instalować tak drogie komponenty: kamery, czujniki, rozpoznawanie znaków drogowych… to wszystko jest trochę szalone i przyczyniło się do wzrostu średniej ceny samochodu miejskiego o 60% w ciągu ostatnich pięciu–sześciu lat. Nie sądzę, aby samochody miejskie z lat 2018 lub 2019 były niebezpieczne. Dlatego nasza propozycja polega dosłownie na tym, by zrobić krok wstecz i przestać przeładowywać auta kosztownym wyposażeniem” – posumował Olivier François.

Dlatego właśnie marka rozważa ograniczenie prędkości maksymalnej.

Reklama

Zobacz również:

EkoLogiczni

Miało być super, a wyszło jak zwykle. Dopłaty do aut elektrycznych miały „rozbujać” rynek, a skończyło się fiaskiem. Bo tylko tak można określić sytuację,...

Rynek

Rynek miejskich crossoverów stale się rozwija, oferując coraz więcej możliwości dla kierowców poszukujących kompaktowego, ale funkcjonalnego pojazdu. Dwa interesujące modele, które warto wziąć pod...

Rynek

Ile kosztuje i co oferuje hybrydowa Kia Sportage w 2024 roku? Kompaktowy SUV Koreańczyków znacznie podniósł poprzeczkę w zakresie technologii i wykończenia w porównaniu...

Rynek

Honda CR-V w wersji plug-in hybrid stanowi doskonałą propozycję dla osób poszukujących przestronnego SUV-a. Model ten wyróżnia się nie tylko komfortowym wnętrzem, ale przede...