Ostatnie miesiące nie są łatwe dla tych, którzy gorliwie wierzyli w rychły sukces elektrycznych samochodów. Z nacisków na bateryjne samochody wycofują się Stany Zjednoczone, wycofuje się Unia, a także poszczególni producenci, do których ostatnio dołączyło także General Motors.
Ten ruch jest tym istotniejszy, że w USA to właśnie GM było głównym orędownikiem tej technologii i jako pierwsze twierdziło, że wszystkie ich auta będą elektryczne w 2035 roku. Teraz jednak koncern musi wycofać się z tych planów i przełknąć 6 miliardów dolarów dodatkowych kosztów z tym związanych.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Rzeź Tesli w Europie. Marka z gigantycznymi spadkami sprzedaży
Ogromne koszty dla lepszej przyszłości

Fot. Cadillac
To nie są małe pieniądze nawet dla tak dużej firmy jak General Motors. Amerykanie zdecydowali się na ten ruch, aby skupić się na swojej obecnej sytuacji finansowej. Anulowane zostały umowy z dostawcami baterii, a także inwestycje w fabryki, które nie będą rentowne w krótkim czasie.
W biurze GM miało to zostać nazwane „strategicznym realizmem”. Mary Barra, prezes koncernu przyznała, że wcześniejsze regulacje były „nie do udźwignięcia” i że gdyby firma dalej podążała tą drogą to „musiałaby zacząć zamykać fabryki”. Wszystko dlatego, że nie ma wystarczająco dużo chętnych na samochody elektryczne.
Co ciekawe, rynek docenił trudną decyzje General Motors. Zaraz po ogłoszeniu decyzji o zahamowaniu elektrycznych inwestycji akcje firmy wystrzeliły do rekordowych 85 dolarów za jedną. Tak więc inwestorzy cieszą się na powrót marki do tego, co zapewniło jej sukces – dużych SUV-ów i pick-upów z silnikami spalinowymi Chevrolet Silverado czy Cadillac Escalade.
Najpierw hybrydy, potem elektryczność

fot. Chevrolet
Dodatkowo, po latach powtarzania, że hybrydy są jedynie rozpraszaczem, prezes koncernu potwierdziła, że GM wprowadzi nowe hybrydy plug-in w 2027 roku. Marka wie, że amerykański klient chce korzyści płynących z samochodów elektrycznych, ale panicznie boi się zostać bez ładowarki gdzieś pośrodku amerykańskich równin. Dlatego najbliższa przyszłość GM nie jest już prostą drogą do gniazdka, lecz mostem, na którym benzyna pozostanie ważnym elementem jeszcze przez kilka lat dłużej, niż pierwotnie zakładano.
Mimo wycofania się z części planów Mary Barra podkreśla, że GM nie zrezygnowało z elektrycznej przyszłości. Premiera nowego Chevroleta Bolt 2026 ma być dowodem na to, że GM chce upowszechniać elektromobilność – ale tylko wtedy, gdy rachunki się zgadzają. Firma kontynuuje także prace nad autonomiczną jazdą poziomu 3, planowaną na 2028 rok, pokazując, że technologiczne zaplecze wciąż pozostaje silne.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ford ścina inwestycje w samochody elektryczne. Jedna się jednak ostała