Za wcześnie na elektryka? W teorii, hybryda łączy to co najlepsze z obu światów. Zelektryfikowane napędy stały się tak dopracowane, że już dawno przestały być ciekawostką. Hybrydy w ofercie ma dziś każdy liczący się producent i choć numerem jeden pod względem sprzedaży pozostaje Toyota, zelektryfikowane układy dostępne są dziś również w markach francuskich, niemieckich a nawet… chińskich.
Dlaczego hybryda?
Dlaczego to właśnie hybryda sprawdza się w mieście lepiej niż klasyczny napęd spalinowy? W ruchu miejskim samochód rzadko pracuje w optymalnych warunkach. Krótkie odcinki, częste zatrzymywanie się, jazda w korkach – wszystko to sprawia, że spalanie w konwencjonalnym napędzie rośnie. Hybryda odwraca tę logikę – to silnik elektryczny przejmuje część pracy przy ruszaniu i w niskich prędkościach, a do napędzania auta wykorzystuje energię odzyskiwaną podczas hamowania. To oczywiście spore uproszczenie, bo nowoczesne hybrydy potrafią generować prąd również w określonych okolicznościach podczas jazdy. W praktyce, wszystko sprowadza się jednak do wykorzystywania energii, która w „tradycyjnych” samochodach jest zwyczajnie marnowana.

Fot. Toyota
Hybryda do miasta – oto najmniejsze modele
Toyota Aygo X to najmniejszy i najbardziej miejski model w omawianym gronie. Od niedawna, 3,77-metrowe nadwozie mieści hybrydowy napęd oparty o rozwiązania z Toyoty Yaris. Inżynierowie zastosowali 116-konny układ, którego sercem jest benzynowa jednostka 1.5. Średnie spalanie to zaledwie 3,7-3,9 l/100 km, a pierwsza setka pojawia się na liczniku po 9,2 s. Do tego – rewelacyjna zwrotność, która sprawiają, że Aygo X odnajduje się na wąskich ulicach i zatłoczonych parkingach. Dla kogo jest najmniejsza Toyota? Przede wszystkim dla tych, którzy liczą na najniższe koszty eksploatacji, podróżują solo i nie potrzebują dużego bagażnika. Ten w Aygo X pomieści skromne 231 l.

Fot. Toyota
Hybryda segmentu B – nie tylko Yaris
Samochody hybrydowe coraz śmielej poczynają sobie w segmencie B – od pewnego czasu Yaris nie jest już jedynym przedstawicielem klasy. Przykłady? Renault Clio E-Tech full hybrid czy MG3 Hybrid+.
Francuska hybryda to jedna z najciekawszych propozycji w zestawieniu – według danych fabrycznych dorównuje Toyocie w kwestii spalania i jest przy tym znacznie szybsza. Nowa generacja modelu ma pod maską silnik benzynowy 1.8, moc systemowa to 160 KM, a pierwsza setka pojawia się na liczniku po 8,3 s. Zużycie paliwa? 3,9-4,1 l/100 km.

fot. Renault
MG3 Hybrid+ to jeden z niewielu „chińczyków” z napędem typu HEV – miejski model marki należącej do koncernu SAIC na papierze robi wrażenie parametrami – średnie spalanie 4,4 l/100 km i setka w równe 8 sekund. MG jest też tańsze od rywali, ale niższa cenę wiąże z pewnymi kompromisami – to nieco starsza i ciaśniejsza konstrukcja.

fot. MG
Yaris od lat pozostaje jednym z najważniejszych modeli w ofercie Toyoty. Obecnie oferowana jest już wyłącznie wersja hybrydowa. Pod maską 116 lub 130 KM. Bazowy model jest oszczędniejszy (3,8-4,1 l/100 km), a ten drugi o 0,5 s szybszy w sprincie do setki. Przyspieszenie zajmuje 9,2 s.
Bagażnik ma 286 l pojemności – to wartość wystarczająca do spakowania większych zakupów ale nieco mniejsza niż w hybrydowym Clio (309 l).

fot. Toyota
Małe, hybrydowe crossovery
Hybrydowe crossovery segmentu B to łakomy kąsek. Klienci chętnie wybierają auta tej klasy, a rynkowa oferta pozwala przebierać w zróżnicowanych modelach. Przebojem pozostaje Toyota Yaris Cross, który wjechał na rynek w 2021 roku – bazuje na rozwiązaniach znanych z Yarisa, ale oferuje wyższą pozycję za kierownicą, większy prześwit i bardziej praktyczne wnętrze.

Fot. Toyota
Najnowsza odsłona modelu proponuje 116 i 130-konne wersje hybrydowe znane z mniejszego brata. Dodatkiem jest wariant z AWD-i – drugim silnikiem elektrycznym, umieszczonym na tylnej osi. Niemal 4,2-metrowe nadwozie zachowuje rozstaw osi z klasycznego Yarisa (2560 mm), ale wysokość kabiny pozwoliła wygospodarować nieco więcej miejsca nad głowami i bardziej pojemny bagażnik. Kufer mieści 397 l w wersji FWD i 320 l w odmianie z napędem AWD-i.

fot. Opel

fot. Opel
Wśród konkurentów – aż dwa modele Opla. Frontera i Mokka dzielą hybrydowy napęd, który stanowi swojego rodzaju pomost między pełną, a miękką hybrydą. Zalety? 145 KM w obu modelach gwarantuje znakomite osiągi i dobre przyspieszenie. Sercem układu jest silnik 1.2 Turbo – 3-cylindrowa, żwawa jednostka będąca spadkobiercą niesławnego silnika PureTech. Zarówno Mokka jak i Frontera spalają średnio nieco więcej paliwa niż Yaris Cross – około 5 l/100 km. Ciekawostką jest natomiast 7-osobowa konfiguracja Frontery. W tej klasie, obecność trzeciego rzędu to prawdziwa rzadkość.
Swoich przedstawicieli w segmencie ma też francuski koncern. Renault Captur czy Dacia Duster wykorzystują tę samą hybrydę co Clio. Captur proponuje system multimedialny z usługami Google, a Dacia kusi ceną i pokaźnym prześwitem, który symbolicznie poprawia właściwości terenowe – mówimy bowiem nadal o aucie z napędem tylko na przednią oś.

fot. Dacia
C-HR, Symbioz, Niro – nie tylko do miasta
4,5 m długości to granica, po przekroczeniu której trudno już mówić o samochodzie miejskim. Modele takie jak Toyota C-HR, Renault Symbioz czy Kia Niro to crossovery, który mieszczą się w jeszcze w „miejskiej” metryce. Toyota ma długość 4362 mm, Renault Symbioz mierzy 4413 mm, a Kia Niro HEV jest długa na 4420 mm. Trudniejsze parkowanie, ale za to znacznie lepsza pakowność i wszechstronność. Bagażniki mają pojemność 388 l w Toyocie, 624 l w Renault i 451 l w Kii.

fot. Toyota
W tej klasie, Toyota daje popis w kwestii napędu – od bazowej hybrydy o mocy 140 KM, przez jednostkę 2.0 Hybrid Dynamic Force 180 KM, 180-konny wariant z napędem AWD-i aż po hybrydę plug-in, która oprócz 223 KM mocy systemowej daje możliwość pokonania około 66 km w trybie elektrycznym. Średnie spalanie w żadnej odmianie nie przekracza 5,1 l/100 km. Osiągi są adekwatne do klasy auta – od 9,9 s do setki w podstawie, przez 8,1 i 7,9 s dla wersji z benzynowym 2.0 pod maską, aż po 7,4 s w hybrydzie plug-in.

Fot. Kia
Renault i Kia mają w gamie po jednym hybrydowym wariancie. Koreański crossover oferuje też wariant PHEV. skromne 129 KM i średnie spalanie 4,5-4,9 l/100 km. Renault oferuje hybrydę o mocy 160 KM, a średnie zużycie paliwa wynosi 4,3-4,5 l/100 km.

fot. Renault
Która hybryda do miasta?
Mimo braku dopłat elektromobilność rozwija się stabilnie, ale to klasyczne hybrydy wciąż znakomicie wpisują się w realia polskich miast. Nie wymagają infrastruktury ładowania, nie zmuszają do zmiany nawyków i oferują realne oszczędności w codziennym użytkowaniu.
Hybryda w miejskich warunkach pokazuje swoje największe zalety. Brak konieczności ładowania, niskie spalanie i płynność jazdy sprawiają, że to rozwiązanie nadal ma bardzo mocną pozycję – nawet w czasach, w których ceny HEV i BEV powoli się wyrównują…