Kontrowersyjnej decyzji Jaguara o zmianie wizerunku marki chyba nie trzeba nikomu przypominać. Brytyjski producent stwierdził, że ich wcześniejszy model działania nie przynosi rezultatów i zdecydował się na wywrócenie wszystkiego do góry nogami.
Marka żegna się definitywnie z silnikami spalinowymi, stawiając wszystko na napęd elektryczny i bardzo niestandardowe decyzje projektowe. Pierwsze produkcyjne egzemplarze Type 00 miały się pojawić w zeszłym roku, jednak premiera została przesunięta. Według części dealerów Jaguara jednak nie to jest głównym problemem.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Bentley kopiuje Toyotę! Nie będzie samych elektryków
Dealerzy biją na alarm

Fot. Jaguar
Niemiecki dziennik biznesowy Automobilwoche opublikował wypowiedź jednego z przedstawicieli odpowiedzialnych za sprzedaż Jaguarów, który opowiadał o wątpliwościach wokół marki.
„Jeśli mamy być szczerzy, obecnie nie ma żadnej biznesowej strategii dla tej marki. Podpisaliśmy deklarację, że chcemy kontynuować współpracę z Jaguarem w przyszłości. Jednak to, czy faktycznie ją zrealizujemy, stanie się jasne dopiero wtedy, gdy poznamy przyszłą strategię Jaguara. Wtedy zdecydujemy, czy nam ona odpowiada, czy nie” – powiedział człowiek chcący zachować anonimowość.
O wątpliwościach mówił także Andreas Everschneider, prezes Stowarzyszenia Niemieckich Dealerów Jaguar Land Rover, jednak w nie aż tak ponurym tonie. „Nowy start to szansa. Ale nie wiemy, czego się spodziewać, jak duży jest rynek ani jacy klienci kupią ten samochód”.
Podobne głosy słuchać także ze strony brytyjskich dealerów, którzy również nie wiedzą komu będą sprzedawać nowego Jaguara. „Marka, design i technologia – nowe modele Jaguara są czymś wyjątkowym. To nowa droga. Pozostaje pytanie: kim będą nasi przyszli klienci Jaguara?”.
Leasing dla bogatych?

Fot. Jaguar
Co ciekawe, wygląda na to, że Jaguar zamierza podjąć kolejną wątpliwej jakości decyzje. Everschneider zdradził również, że marka nie zamierza sprzedawać swojego elektrycznego GT, a oferować je tylko w formie leasingu. Jaguar chce kontrolować rynek aut używanych i powstrzymać spadek wartości rezydualnej podczas ewentualnej odsprzedaży.
Teoretycznie to może być dobry krok, jednak pytanie czy klienci się na to zgodzą. Czy ludzie, którzy mają w firmie zostawiać ponad 100 tysięcy funtów zgodzą się na dodatkowe warunki, obostrzenia oraz fakt, że samochód technicznie nie będzie ich. Zwłaszcza że obecnie nikt nie praktykuje takiego modelu, nawet marki które byłyby w stanie wymóc to na swoich klientach jak chociażby Ferrari.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Nowa marka premium Toyoty uderza w Rolls-Royce’a. Będą silniki spalinowe
10 000 sztuk

Fot. Jaguar
Nowa odsłona marki Jaguar ma znacząco ograniczyć ilość sprzedawanych samochodów. Zdaniem niektórych dealerów marka planuje produkcję 10 000 egzemplarzy. Żeby nadać tej liczbie kontekst, to Jaguar w swoim szczycie w 2018 sprzedał ponad 180 tys. aut. BMW w zeszłym roku sprzedało 2 miliony aut.
Teoretycznie Bentley, czyli główny rywal Jaguara, sprzedał mniej więcej tyle samochodów w 2024 roku. Trzeba jednak pamiętać, że Bentley ma już ugruntowaną pozycję oraz klientele w segmencie luksusowych aut GT. A dodatkowo najtańsze Bentleye są i tak o prawie 40% droższe od planowanej ceny Jaguara, bo wciąż mówi się o tym, że auto ma kosztować około 130 000 dolarów. Tak więc Bentleyowi jest bez porównania łatwiej generować zyski przy tak niskiej produkcji, zwłaszcza że topowe modele potrafią być wielokrotnie droższe.
Naszym zdaniem
Kontrowersja to jedno z delikatniejszych słów, jakie opisuje działania Jaguara. Marka stawia wszystko na jedną kartę – teoretycznie musi, bo faktycznie była w kłopotach. Moim zdaniem jednak kierunek wybrała bardzo zły, bo całe to szaleństwo informacyjne na temat brytyjskiej marki wywołane jest przede wszystkim modą i graniem na emocjach, a w tym wszystkim brakuje konkretów jak Jaguar zamierza walczyć z Bentleyem. Ale więcej o tym opowiadałem na naszym kanale YouTube.