Pożar w podziemnym garażu, który uruchomił lawinę
Latem 2024 roku w południowokoreańskim Incheonie doszło do zdarzenia, które będzie Mercedesowi ciążyło przez długie lata. Elektryczny sedan EQE niespodziewanie zaczął wydzielać biały dym, po czym wybuchł potężny pożar. Sam w sobie byłby to poważny incydent, jednak towarzyszące mu okoliczności dramatycznie pogorszyły sytuację.
Pojazd stał zaparkowany w podziemnym garażu kompleksu mieszkalnego, a do pożaru doszło we wczesnych godzinach rannych. Konieczna okazała się ewakuacja ponad 200 osób, a do akcji gaśniczej przystąpiło 177 strażaków wspomaganych przez 80 jednostek sprzętu przeciwpożarowego. Walka z ogniem trwała aż 8 godzin, a prócz EQE płomienie uszkodziły dziesiątki innych zaparkowanych samochodów.
Koreańskie władze niezwłocznie wszczęły dochodzenie w sprawie wypadku. W jego trakcie ustalono, że Mercedes wyposażył feralny egzemplarz w baterie firmy Farasis Energy. W normalnych okolicznościach nikt nie zwróciłby na to szczególnej uwagi, jednak śledztwo ujawniło znacznie poważniejszy problem, który sięgał daleko poza sam incydent pożarowy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Baterie samochodów elektrycznych. Niemieckie badanie ujawnia zaskakujące różnice między markami
Schemat łudząco podobny do afery Dieselgate?
Komisja ds. uczciwego handlu KFTC ukarała Mercedesa nie za sam pożar, lecz za świadome wprowadzanie klientów w błąd – proceder, który w swojej istocie nie różni się zbytnio od słynnego Dieselgate. Przypomnijmy: w aferze Volkswagena opinię publiczną oszukiwano, podając zaniżone wartości emisji spalin, których nie dało się osiągnąć w rzeczywistych warunkach jazdy. Tutaj mechanizm był analogiczny, choć dotyczył innego aspektu technicznego.
Kiedy Mercedes zaczął promować model EQE, zapewniał klientów, że samochód jest wyposażony w baterie firmy CATL – największego na świecie producenta pakietów akumulatorowych do elektryków, cieszącego się renomą porównywalną do samej trójramiennej gwiazdy. Tymczasem w rzeczywistości koncern instalował baterie Farasis Energy – firmy, która w tym zestawieniu jest jak Trabant przy Mercedesie: owszem, produkuje akumulatory, ale jakościowo i wizerunkowo plasuje się na zupełnie innym poziomie.
Agencja Reuters ustaliła, że w czerwcu 2023 roku Mercedes rozesłał do swoich dealerów szczegółowe materiały informacyjne, w których jako jedyny dostawca ogniw wymieniana była firma CATL. Co prawda koreańska centrala koncernu już w 2021 roku otrzymała dokładne informacje o dostawcach baterii, jednak skoro w późniejszych biuletynach Farasis Energy nie był w ogóle wzmiankowany, sprzedawcy mogli w dobrej wierze oferować klientom coś zupełnie innego, niż faktycznie dostarczali.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Toyota znowu idzie pod prąd. Ryzykowny pomysł na baterie
Skala procederu i ryzyko lawiny pozwów sądowych
Według ustaleń KFTC sprawa nie miała charakteru incydentalnego. Tylko między czerwcem 2023 a sierpniem 2024 roku do koreańskich klientów trafiło około 3 tysięcy pojazdów wyposażonych w baterie Farasis Energy zamiast CATL. Co istotne, dotyczyło to nie tylko modelu EQE, ale również stojącego wyżej w hierarchii sedana EQS, przy którym Mercedes również zapewniał wyłącznie o pakietach od CATL.
Nałożona kara w wysokości 11,2 miliarda wonów to maksymalna kwota, jaką komisja KFTC może zasądzić. Można zakładać, że gdyby miała możliwość nałożenia wyższej sankcji, bez wahania by to zrobiła. Tymczasem jest bardzo prawdopodobne, że podobne praktyki stosowano również na innych rynkach, a proceder mógł obejmować więcej modeli – to potencjalny zarodek pełnoprawnego Batterygate w wymiarze globalnym.
Mercedes, w odróżnieniu od Volkswagena w aferze Dieselgate, postanowił zakwestionować nałożoną karę i zaskarżyć ją do sądu. Decyzja ta w obecnych okolicznościach wydaje się wyjątkowo nieprzemyślana. Sprawa wyszła na jaw, a to oznacza, że wielu klientów może teraz domagać się montażu „właściwych” baterii. Ponadto rodzi się pytanie, co jeszcze, gdzie i w jaki sposób trójramienna gwiazda fałszowała specyfikacje swoich elektryków, aby zaoszczędzić na kosztach. Niemcy zamiast walczyć powinni raczej zapłacić i modlić się, by sprawa ucichła – tyle że na to już za późno. Na razie rachunek jest stosunkowo niewielki, ale wkrótce może wzrosnąć.