Gorący wyścig w segmencie premium
Segment premium w Europie nigdy wcześniej tak mocno się nie elektryfikował. Co tydzień pojawiają się nowe informacje związane z niemiecką trójką – Audi, BMW i Mercedes – do której dołącza Volvo oraz nowe chińskie marki, które coraz mocniej zaznaczają swoją obecność na Starym Kontynencie. Wśród nich wymienić można Xpenga czy Denzę.
Niedawno potwierdzone zostało pojawienie się zupełnie nowego BMW i3, a także powrót Audi A2. Mercedes nie chce pozostawać w tyle i, jak donosi Autocar, pracuje już nad potencjalnym rywalem dla modelu oznaczonego czterema pierścieniami. Rywalizacja między tymi gigantami motoryzacji nabiera więc zupełnie nowego wymiaru w segmencie kompaktów.
Presja ze strony chińskich producentów, którzy oferują coraz lepiej wyposażone samochody elektryczne w przystępnych cenach, sprawia, że europejskie marki premium muszą działać szybko i zdecydowanie. Zarówno BMW, Audi, jak i Mercedes doskonale zdają sobie sprawę, że segmentu kompaktowych elektryków nie można pozostawić bez odpowiedzi. Stawką jest nie tylko prestiż, ale i realne udziały rynkowe.
Klasa A z nową nazwą i elektrycznym sercem
Mercedes Klasy A przeszedł w ostatnich latach znaczącą ewolucję. Kompakt ze Stuttgartu sprzedawany jest obecnie w swojej czwartej generacji w wersjach benzynowych, hybrydowych oraz hybrydach plug-in, jednak bez opcji w pełni elektrycznej. To ma się zmienić wraz z nadejściem piątej odsłony, co ma ogromny sens strategiczny po wprowadzeniu platformy MMA oraz nowych modeli CLA w wersji sedan i GLB jako SUV-a.
Co więcej, jak sugeruje Autocar, przyszły model może zmienić nie tylko napęd, ale i oznaczenie. Zamiast Klasy A pojazd mógłby nosić nazwę CSA, czyli Compact Sports A-Class. Zmiana ta nastąpiłaby w momencie, gdy marka jeszcze niedawno rozważała całkowite porzucenie swojego najtańszego modelu, aby skupić się na bardziej dochodowych segmentach rynku. Ostatecznie jednak zwyciężyła inna strategia.
Ze względu na wolniejszy niż oczekiwano wzrost popytu na samochody elektryczne, Mercedes zdecydował się przedłużyć życie obecnej generacji Klasy A aż do 2028 roku. Właśnie wtedy na rynku ma pojawić się nowy, w pełni elektryczny następca. Co istotne, wbrew wcześniejszym spekulacjom, nowy model zachowa sylwetkę hatchbacka, a nie przyjmie formy crossovera ani małego minivana, jak to się przewiduje w przypadku nowego Audi A2.
Hatchback zamiast crossovera to świadomy wybór Mercedesa
Warto przypomnieć, że oryginalny Mercedes Klasa A z początku lat dwutysięcznych miał właśnie bryłę minivana. Niemniej jednak w obecnej strategii marki to GLA i GLB mają zaspokajać potrzeby klientów ceniących wyższe zawieszenie i bardziej przestronne nadwozia. Od czasu kiedy Klasa B – czyli właśnie minivan – została wycofana z produkcji kilka lat temu, ta nisza jest wypełniana właśnie przez te dwa modele.
Przyszły CSA, choć ze względu na obecność baterii pod podłogą będzie miał nieco większy prześwit niż klasyczny hatchback, ma to skutecznie maskować. Projektanci Mercedesa postawili więc na konsekwentną linię stylistyczną, która ma przekonać dotychczasowych fanów marki do nowej, elektrycznej rzeczywistości.
Pod względem estetycznym nowa Klasa A ma czerpać inspiracje z najnowszych modeli CLA i GLB, szczególnie jeśli chodzi o charakterystyczny przód oraz proporcje nadwozia – z wydłużonym rozstawem osi. Co ważne, projekt stylistyczny został zatwierdzony jeszcze przed odejściem w styczniu wieloletniego szefa działu designu marki, Gordena Wagenera.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Elektryczna G-Klasa zawiodła. Teraz Mercedes chce to naprawić
Platforma MMA i imponujące osiągi techniczne
Produkcja nowego modelu ma odbywać się w tej samej fabryce w Kecskemét na Węgrzech, gdzie powstają CLA i przyszły GLA. Takie rozwiązanie pozwoli na zastosowanie tych samych rozwiązań mechanicznych i znacznie obniży koszty produkcji. Co więcej, nowa Klasa A zaoferuje nie tylko warianty w pełni elektryczne, ale również hybrydy – analogicznie jak ma to miejsce w przypadku współdzielonych platform.
W przypadku wersji w pełni elektrycznych architektura MMA umożliwi zastosowanie systemu 800 V, który pozwala na znacznie szybsze ładowanie. Pojazd ma oferować zarówno akumulatory LFP, jak i NCM o pojemności do 85 kWh, co przełoży się na zasięg bliski 800 kilometrów. Różne warianty mocy mają zaspokoić potrzeby szerokiego spektrum klientów – od tych szukających codziennego miejskiego auta po entuzjastów dynamicznej jazdy.
Podstawowe wersje nowego CSA mają być wyposażone w jeden silnik elektryczny napędzający tylną oś, z mocą około 220 KM. Bardziej ambitne warianty zaoferują napęd na cztery koła i moc rzędu 349 KM. Na deser – jak przystało na model Mercedesa – nie zabraknie sportowej wersji AMG, choć szczegóły dotyczące tego wariantu pozostają na razie tajemnicą.