Wodór miał być ratunkiem dla motoryzacji i sposobem na stworzenie elektrycznego auta o dużym zasięgu i krótkim czasie tankowania. Elektrycznego, bo wbrew popularnej opinii, wodorowe auta to wciąż samochody elektryczne – tyle, że z własną elektrownią na pokładzie.
Jak działa wodorowy samochód FCEV czyli Fuel Cell Electric Vehicle? Pierwiastek pełniący rolę paliwa trafia do zbiorników, w ogniwie łączy się z tlenem, a w wyniku reakcji powstaje prąd, który zasila silnik elektryczny. Efekt? Tankowanie trwa kilka minut, zasięg jest zwykle wysoki, a z rury wydechowej wydostaje się czysta para wodna.
Takie auta na wodór można kupić dziś w salonach
Rzeczywistość zweryfikowała jednak pierwotne założenia – w segmencie aut osobowych dostępnych na polskim rynku mówimy tak naprawdę tylko o dwóch producentach i dwóch modelach. Reszta rynku to głównie prototypy, auta studyjne albo programy – trwające lub zakończone.

fot. Toyota
Dlaczego wodór pozostaje tak niszowy? Chodzi o wysokie koszty paliwa i nisko rozwiniętą infrastrukturę. W polskich realiach publicznych punktów tankowania wodoru jest nadal niewiele – taka sytuacja występuje zresztą nie tylko w kraju nad Wisłą. Nie ma obecnie rynku, na którym auta osobowe zasilane wodorem stałyby się przebojem.
Jeśli chodzi o wodorowe auta dostępne w Polsce, sprawa jest prosta – takie modele proponują Toyota i Hyundai. Ile kosztują, jakie mają osiągi i zasięg?
Toyota Mirai – limuzyna na wodór
Toyota Mirai jest dostępna w oficjalnej polskiej ofercie Toyoty jako auto osobowe z napędem wodorowym. Producent przypomina, że mówimy o technologii 2. generacji – obecny Mirai to bowiem następca modelu, który wytwarzany był od 2014 roku. Druga odsłona jest zupełnie inna od pierwszej – nie przypomina już Toyoty Prius, a zamiast tego bazuje na nieco skróconej platformie Lexusa LS. Mirai jest sedanem o długości 4975 mm, a rozstaw osi wynosi 2920 mm.

fot. Toyota
Napęd na tylnej osi realizowany jest za pomocą elektrycznego silnika o mocy 182 KM, który pozwala przyspieszyć do setki w około 9 sekund. Zbiorniki mieszczą 5,6 kg wodoru, a ich tankowanie trwa około 5 minut. Zasięg? Około 650 km, choć jest on w zależny od dynamiki jazdy i temperatury otoczenia.
Toyota Mirai już w standardzie jest bogato wyposażona. Pokrewieństwo z Lexusem widać po tym, jakie udogodnienia dostępne są bez dopłaty. Nieskromna jest też cena, która według cennika wynosi… 353 900 zł w specjalnej ofercie. Tajemnicą poliszynela są jednak nieco większe rabaty, udzielane tym, którzy chcą kupić Miraia. Rynek wtórny również istnieje samochody z symbolicznym przebiegiem i wyprodukowane w latach 2022-2023 kosztują mniej niż 200 tys. złotych i to w oficjalnym programie aut używanych Toyoty.

fot. Toyota
Hyundai Nexo – wodorowy SUV
Koreański producent rozwija swój wodorowy program, a nową odsłonę Hyundaia Nexo zaprezentował w kwietniu 2025 roku. W odróżnieniu od Miraia, to samochód segmentu „lubianego” przez rynek. NEXO to mierzący 4751 mm SUV dostępny na polskim rynku, a jego dane techniczne i osiągi są całkiem obiecujące.

fot. Hyundai
Podawany przez producenta zasięg to ok. 826 km według normy WLTP. Silnik elektryczny ma 204 KM, a pierwsza setka pojawia się na liczniku po 7,8 s.
Z punktu widzenia klienta Nexo ma tę przewagę, że wpisuje się w rynkowe trendy wyższa pozycja za kierownicą, rodzinny charakter, spory bagażnik (510 l), normalna kabina. Podobnie jak Mirai, Nexo drugiej generacji nie przypomina już prototypu, a raczej zwyczajny samochód uzupełniający gamę modelową.

fot. Hyundai
Auta na wodór – co z innymi producentami?
Wodorem interesują się też inne koncerny, ale nikt poza wymienioną dwójką nie oferuje obecnie wodorowych aut osobowych w regularnej sprzedaży. Dobry przykład to BMW. Marka jasno informuje, że iX5 Hydrogen to projekt pilotażowy, a ewentualny krok w stronę seryjnej produkcji jest planowany dopiero na kolejne lata. Swoją drogą, Bawarczycy opierają wodorowe X5 na rozwiązaniach Toyoty, która dostarcza ogniwa paliwowe.

fot. Toyota
Swoje 5 minut, wodór miał również w koncernie Stellantis. Problem w tym, że rozwijane w europie wodorowe dostawczaki były efektem prac… zakończonego już programu rozwoju technologii wodorowych ogniw paliwowych. Koncern poinformował w lutym 2025 roku, że zamyka przedsięwzięcie i kończy prace nad praktycznym zastosowaniem wodoru. Powodem jest brak perspektyw na praktyczne zastosowanie ogniw w seryjnie produkowanych autach użytkowych.
Nie w każdym segmencie rynku los wodoru wygląda jednak tak samo. Paliwo to znalazło zastosowanie m.in. w pojazdach komunikacji miejskiej i w przemysłowych maszynach. Ogniwa paliwowe pozwalają napędzać autobusy, autokary czy pociągi. Coraz częściej mówi się też o zastosowaniu wodoru do napędzania silników tłokowych – samochody takie jak GR Yaris H2 Concept – sportowa wersja Yarisa, w której tradycyjne paliwo zastąpił wodór, spalany w 3-cylindrowej jednostce znanej z seryjnie wytwarzanego modelu.
Koniec końców pewne jest, że w najbliższej dekadzie z pewnością nie czeka nas ofensywa wodorowych modeli, a domyślną ścieżką rozwoju elektryfikacji pozostają pojazdy BEV – czyli bateryjne elektryki.

fot. Toyota