Do koncernu Stellantis należy w sumie 14 marek, w tym chociażby Fiat, Alfa Romeo, Peugeot, czy Citroen. Koncern anulował kilka kluczowych umów na dostawy materiałów przeznaczonych do produkcji baterii elektrycznych, co oznacza zwrot w jego strategii przemysłowej.
Nowy prezes, nowe porządki
Jeszcze nie tak dawno Stellantis był jednym z liderów elektryfikacji transportu i ramie w ramię z ekologami mówił o tym, jak szybko wymieni swoją gamę na samochody wyłącznie elektryczne. W międzyczasie jednak Carlos Tavares pożegnał się z posadą prezesa, a jego następca, Antonio Filosa, zdecydowanie nie podziela jego wizji.

fot. Citroen
Koncern rozwiązał trzy kontrakty na dostawy kluczowych materiałów do produkcji baterii, potwierdzając zmianę kierunku w globalnej strategii. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest spowolnienie rynku i ewolucja popytu, który zdecydowanie mocniej kieruje się w stronę samochodów hybrydowych.
Decyzja zapadła w momencie, gdy kilku producentów koryguje swoje prognozy w obliczu spadku sprzedaży aut w pełni elektrycznych i powrotu zainteresowania samochodami hybrydowymi.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Hybrydowy Fiat Grande Panda 2025. Wyposażenie, silniki, ceny. Co można kupić?

Fot. Fiat
Niepewność na rynku
Rozwiązane kontrakty dotyczą trzech firm, które miały dostarczyć Stellantisowi między innymi grafit, czy nikiel, które są niezbędne do produkcji baterii.
Ta decyzja jasno pokazuje, że włosko-francuski koncern dołącza do rosnącej listy firm, które rewidują swoje plany elektryfikacji. Teraz Stellantis ma skupić się na wydłużeniu cyklu życia silników spalinowych, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, gdzie znacząco spadł popyt na samochody elektryczne.
Po ponownym objęciu funkcji prezydenta Donald Trump zamroził dotacje i ulgi podatkowe dla tego typu aut, co mocno utrudniło sprzedaż aut elektrycznych. W Europie teoretycznie wciąż stoimy przed wizją całkowitej elektryfikacji w 2035 roku, jednak co raz więcej osób z branży motoryzacyjnej nawołuje Unię Europejską do zmiany swojej decyzji twierdzą, że ten termin jest nierealny.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Fiat chce powrotu malucha… Renault też