Miał być ratunkiem dla prawdziwej motoryzacji, następnie wielkim niewypałem, ekologiczną ciekawostką, a dziś ma kolejną szansę stać się realną alternatywą – wodór to technologia, która w świecie motoryzacji jest obecna już od lat, ale nigdy nie zyskała popularności w segmencie aut osobowych.
Wysoka cena wodoru, słabo rozwinięta infrastruktura, niejednoznaczne korzyści środowiskowe i rozwój aut elektrycznych sprawiły, że auta na wodór pozostają dziś ciekawostką, choć warto dodać, że nie w każdym rynkowym segmencie sprawa wygląda tak samo. Ile dziś kosztuje tankowanie wodoru i czy taka forma napędu zyska na popularności w czasach wysokich cen benzyny i oleju napędowego?
Ile kosztuje tankowanie wodoru?
Stacje wodorowe w Polsce nadal stanowią rzadkość, choć przez ostatnie kilka lat punktów zdecydowanie przybyło. Obecnie największą siecią jest NESO (6 punktów), a tuż za nim plasuje się Orlen (5 stacji). W przeciwieństwie do benzyny czy diesla wodór sprzedawany jest nie w litrach, lecz w kilogramach. To standard stosowany na wszystkich stacjach tankowania tego paliwa.

fot. Toyota
Z ceną wodoru jest nieco inaczej niż z cenami benzyny czy oleju napędowego. Na publicznych stacjach NESO i Orlen tankujemy obecnie w cenie 69 zł za kilogram – niezależnie od lokalizacji. W pierwszym okresie działania niektórych instalacji pojawiały się też wyższe stawki, przekraczające nawet 90 zł/kg, jednak na skutek długoterminowych umów i małej dynamiki popytu, rynek jest obecnie ustabilizowany. Na tle Europy ceny w Polsce nie odbiegają znacząco od średniej – na przykład w Niemczech kierowcy płacą zwykle około 12–13 euro za kilogram, czyli mniej więcej 55–60 zł w przeliczeniu na polską walutę.
Wodoru do pełna proszę! Ile kosztuje przejechanie 100 km?
Koszt jazdy samochodem wodorowym, podobnie jak w przypadku innych rodzajów napędu, zależy w dużej mierze od stylu jazdy, a co za tym idzie – zużycia energii. Ile kosztuje 100 km? Najlepiej opisać to na przykładzie Toyoty Mirai, czyli najpopularniejszym modelu wodorowym w Polsce. Limuzyna wykorzystująca ogniwa paliwowe zużywa przeciętnie około 0,9-1 kg wodoru na 100 kilometrów. Przy cenie około 69 zł za kilogram oznacza to koszt przejechania około 62–69 zł na 100 km.
Zasięg samochodów wodorowych jest przy tym stosunkowo duży. W przypadku Mirai pełne tankowanie pozwala pokonać nawet ponad 600 kilometrów, a samo uzupełnienie paliwa trwa kilka minut – podobnie jak tankowanie auta spalinowego. Kluczową różnicą w kontekście tankowania jest jednak przerwa techniczna między jedną a drugą sesją – wodór przechowywany pod bardzo dużym ciśnieniem, a po każdym tankowaniu niezbędne jest kilka-kilkanaście minut na wyrównanie ciśnienia, dlatego choć sam proces tankowania jest szybki, stacje nie mogą obsłużyć dużego ruchu równie efektywnie co tradycyjne stacje paliw sprzedające benzynę i ON.

fot. Hyundai
Dalsze losy wodoru – infrastruktura, samochody, transport
Stacji wodoru w Polsce nie ma obecnie zbyt wiele – punkty zlokalizowane są obecnie w dużych miastach, co siłą rzeczy wyklucza popularyzację aut typu FCEV na dużą skalę. Jak wyglądają perspektywy na przyszłość? Dziś to elektryfikacja jest oczkiem w głowie producentów i ustawodawców, a napęd BEV niemal całkowicie wyparł z rynku wodorowe modele. Obecnie w polskich salonach dostępne są tylko Toyota Mirai i Hyundai Nexo. Statystyki rejestracji parę lat temu „podbiły” duże zakupy flotowe Polsatu, ale na rynku klienta indywidualnego auto z ogniwami paliwowymi to wciąż ciekawostka. Toyota Mirai kosztuje dziś (według cennika) 318 900 zł, a Hyundai Nexo wyceniony jest na 314 000 zł.
