Współpraca prezydenta USA z branżą motoryzacją ewidentnie się zacieśnia. Niedawno dyrektor generalny Forda Jim Farley odwiedzał Biały Dom, a teraz prezydent pojawił się z wizytą w jednej z fabryk amerykańskiego producenta.
Marka na pewno od strony biznesowej przepada za głową kraju, bo warto przypomnieć, że Trump pod koniec zeszłego roku zniósł amerykańskie normy emisji, co spotkało się z ciepłym przyjęciem właśnie Forda i rychłą zmianę strategii marki.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ford i Renault łączą siły. Amerykanie porzucają Volkswagena
Trump wspiera wiele napędów

Fot. Ford i The White House
Można by odnieść wrażenie, że Trump jest przeciwny samochodom elektrycznym, jednak podczas wizyty w fabryce Forda prezydent USA stwierdził, że wspiera strategię wielu opcji i tego, żeby klient decydował co dla niego najlepsze.
Warto podkreślić, że jedną pierwszych z marek, które szczególnie mocno postawiły na tzw. strategię wielu napędów była Toyota. Już kilka lat temu japoński producent stanowczo odmówił oferowania wyłącznie samochodów elektrycznych, co spotkało się ze sporym szokiem w branży, bo wówczas mówiło się wyłącznie o pełnej elektryfikacji. Czas pokazał jednak, że japońska firma miała rację, a dziś większość producentów dołącza do tego podejścia w swojej ofercie produktowej. Ford jest jedną z takich firm.
Po dekrecie Trumpa Farley sprecyzował, że wcześniejsze regulacje „nie odpowiadały zapotrzebowaniu klientów i utrudniały rozwój oraz sprzedaż przystępnych cenowo pojazdów. Producenci byli zmuszeni sprzedawać samochody elektryczne i niskoemisyjne, aby spełnić normy, nawet jeśli klienci nie chcieli ich kupować”.
Nie ma powrotu do benzyny

Fot. Ford
Prezes Forda stwierdził jednak, że świat znacząco zmienił się przez ostatnie lata i mimo zmian w kwestii emisji spalin marka nie zamierza porzucać silników elektrycznych. „Nie wrócimy do pożeraczy benzyny. W Fordzie mamy wiele samochodów elektrycznych i hybrydowych, ale teraz klienci mają możliwość wyboru tego, co chcą, a nie tego, co jest im narzucane”.
Trump dodał również, że on wcale nie chce się pozbyć samochodów elektrycznych. „Chcę samochodów elektrycznych, spalinowych i hybrydowych; chcę wszystkiego. Ale chciano zmusić ludzi do kupowania samochodów elektrycznych w bardzo krótkim czasie. Nie chciałem tego i z tym skończyłem”.
Ford ma nadzieję, że zmiana przepisów otworzy przed firmą nowe możliwości, w którym sprzedaż znacząco wzrośnie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ford ścina inwestycje w samochody elektryczne. Jedna się jednak ostała