Volvo jako jedna z pierwszych marek wprowadziła hybrydy plug-in do swoich najpopularniejszych modeli i cały czas pozostaje ważnym graczem w tym segmencie. Mimo tego, prezes marki, Håkan Samuelsson, dość krytycznie wypowiada się o tym typie napędu.
Dlatego też nowe hybrydy od Volvo mają znacznie mocniej przypominać auta elektryczne – oferować 160 km zasięgu elektrycznego i tyle mocy, że silnik spalinowy praktycznie nie będzie potrzebny w codziennej jeździe.
Problem dzisiejszych hybryd

fot. Volvo
Prezes Volvo w swojej wypowiedzi zwrócił uwagę na kilka problemów dzisiejszych hybryd. Pierwszym z nich jest to, że większość z nich to przerobione samochody spalinowe, przez co charakterystyka jazdy takiego auta jest taka sama jeśli nie gorsza niż w zwykłym samochodzie benzynowym.
Dlaczego gorsza? Bo podczas jazdy tylko na prądzie przyśpieszanie do wysokich prędkości trwa – dlatego, że silnik spalinowy potrzebuje czas na rozruch. Przez to niektóre modele przy wyższych prędkościach potrafią być mniej elastyczne niż spalinowe odpowiedniki, a już na pewno znacznie mniej niż auta elektryczne.
Z drugiej strony natomiast same silniki elektryczne rzadko wystarczają na typowe potrzeby przeciętnego kierowcy. Większość hybryd plug-in pomyślana jest w taki sposób, aby tryb elektryczny wystarczył na dojazd do pracy – nic więcej. Dlatego jeśli trzeba coś załatwić i wydłużyć trasę albo jednego wieczoru zapomni się naładować samochód, to elektryczna magia pryska.
Elektryk z zapasowym silnikiem

fot. Volvo
Dlatego też kolejna generacja hybryd plug-in od Volvo ma być jak „samochód elektryczny z zapasowym silnikiem”. Mają one oferować wystarczającą moc i zasięg elektryczny, by w większości sytuacji zachowywać się jak EV, a także zapewniać przyspieszenie, jakiego oczekują klienci aut elektrycznych.
Warto jednak zaznaczyć, że według Szwedów to nie oznacza napędu EREV, czyli samochodów, gdzie silnik spalinowy pełni rolę generatora prądu. W tego typu samochodach silnik nie ma połączenia z kołami i jedynie wytwarza energię, która jest wykorzystywana przez jednostki elektryczne. W nowych hybrydach Volvo silnik spalinowy nadal ma mieć możliwość napędzania samochodu, jednak przy znacznie większych bateriach i możliwości uzupełniania prądu silnikiem właśnie, auta mają mieć „elektryczny charakter”.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wielka akcja serwisowa Volvo. Samochody mogą się zapalić!
Przekonać nieprzekonanych

fot. Volvo
Przedsmak tego, jak to będzie wyglądać w praktyce mamy dostać wraz z premierą Volvo XC70. Model, który pojawi się zarówno na chińskim, jak i europejskim rynku ma oferować nawet do 180 km zasięgu w trybie elektrycznym. Dodatkowo auto obsługuje funkcję V2L a także szybkie ładowanie, więc uzupełnianie energii trwa znacznie krócej niż w przypadku innych hybryd plug-in.
Zdaniem Volvo tego typu auta będą ostatecznym argumentem dla nieprzekonanych kierowców, aby przy kolejnym zakupie przesiąść się do samochodu w pełni elektrycznego.
„Głęboko wierzę, że gdy klient zacznie jeździć takim samochodem, kolejnym autem, które kupi, będzie elektryk – bo prawdopodobnie będzie tankował paliwo trzy lub cztery razy w roku. Reszta jazdy będzie elektryczna. Dlatego nazywamy to technologią pomostową. To most prowadzący do EV. A jeśli klient nie jest jeszcze gotowy, z przyjemnością będziemy nadal oferować hybrydy plug-in” – dodał Michael Fleiss, prezes Volvo ds. strategii.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Volvo XC60 PHEV 2026. Wersje, silniki, ceny. Co można kupić?