tesla niesprzedane samochody

Tesla dalej gromadzi niesprzedane samochody. Wynajmuje parkingi i lotniska, by mieć je gdzie postawić

Pozornie przesadzona reakcja amerykańskiego koncernu samochodowego na słabe wyniki za pierwszy kwartał tego roku może wcale nie jest aż tak przesadzona. Sama Tesla wie najlepiej, co się aktualnie dzieje. I może odpowiednio zareagować.

Tesla w opałach, ale wciąż jest przecież wielkim graczem

Wydarzenia wokół wciąż najcenniejszej firmy samochodowej na świecie – jej kapitalizacja rynkowa, nawet po licznych spadkach wartości akcji, wciąż wynosi 568 miliardów dolarów, o około 190 miliardów więcej niż w przypadku drugiej Toyoty – wypełniają ostatnio portale informacyjne. I to w negatywny dla amerykańskiego producenta sposób.

Tesla radzi sobie z tym na swój sposób, stosując drastyczne środki oszczędnościowe. Szczególnie w przypadku zwolnień powoli nie okazuje litości, ale drastyczne obniżki kosztów nadchodzą także w innych obszarach. Wszystko to dzieje się w odpowiedzi na fatalne wyniki finansowe w pierwszym kwartale. Nie było to oczywiście nic miłego, szczególnie w przypadku rosnącego zapasu niesprzedanych samochodów, ale nie wydawały się one na tyle tragiczne, aby uzasadniały takie działanie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Tesla Cybertruck. Wszystkie informacje o projekcie w latach 2019-2024. To niezwykła telenowela

W Tesli wiedzą więcej? Przekonamy się wkrótce

Elon Musk nie stał się od razu najbogatszym człowiekiem świata, a jego talent biznesowy jest niezmierzony, więc w sumie nie mamy problemu z uwierzeniem, że postępuje słusznie. Niemniej jednak w głowie pojawia się pytanie: czy Musk po prostu jest zbyt agresywny i zapobiegawczo minimalizuje ryzyko eskalacji problemów, czy też są one znacznie większe, niż wynika z jedynych w tym roku raportów kwartalnych firmy? Sytuacja na przełomie kwietnia i maja może bowiem wyglądać zupełnie inaczej niż dane podsumowujące wydarzenia z poprzednich trzech miesięcy.

Oczywiście odpowiedzi nie znamy i prawdopodobnie poznamy ją dopiero po publikacji kolejnych raportów, ale widać oznaki większych problemów, szczególnie ze sprzedażą. W mediach społecznościowych krążą nagrania takie jak to poniższe, pokazujące setki Tesli zaparkowanych na wynajętych parkingach czy na terenie opuszczonych centrów handlowych. Amerykański producent wynajmuje te miejsca, ponieważ nie ma wystarczająco dużo miejsca na przechowywanie samochodów w oddalonym o kilka kilometrów centrum sprzedażowo-serwisowym.

Fani marki na Twitterze twierdzą, że są to przynajmniej w dużej mierze samochody wycofane z eksploatacji, ale nie wydaje nam się to zbyt prawdopodobne. Widzimy zalew wyraźnie nowych samochodów, bez tablic rejestracyjnych. Najdziwniejszy w tym jest widok kilkudziesięciu Cybertrucków, na które prawdopodobnie jest zainteresowanie, więc trafiły one tam z powodu braku miejsca gdzie indziej.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Tesla Semi. Moc, pojemność baterii, zasięg, cena. Co warto wiedzieć?

Problem dotyczy nie tylko USA

Co więcej, sytuacja nie dotyczy to tylko USA. W Niemczech Tesla musiała wynająć małe lokalne lotnisko w pobliżu swojej Gigafactory, aby mieć miejsce do przechowywania wyprodukowanych samochodów, na które nie ma klientów. Miejscowi narzekają nawet na szalejący ruch między fabryką a lotniskiem, dokąd kieruje się coraz więcej wyprodukowanych samochodów.

Oczywiście nic z tego może nie mieć zasadniczego znaczenia. Możliwe, że w cieniu słabych wyników Tesli wyolbrzymiane są zwykłe praktyki, stosowane w czasach kryzysu. Tak czy inaczej, jasne jest, że Tesla widziała lepsze czasy. Tylko czas pokaże, co będzie dalej.

Skomentuj

Dodaj komentarz