używane renault zoe

Używane Renault Zoe. Wady, zalety, opinie. Czy warto kupić ten model?

Ceny nowych samochodów elektrycznych nie spadają tak szybko, jak powinny, a dla wielu osób jest to główny argument za pozostaniem przy samochodach spalinowych. Dlaczego nie rozwiązać tego problemu w sposób, jaki doskonale znamy? Jeśli nowy samochód jest drogi, kupujemy używany. Czy to w ogóle bezpieczne? Jak drogie będzie oczekiwanie na serwis, ile będzie kosztować wymiana akumulatora i czy samochód elektryczny w ogóle się opłaca, skoro ceny energii rosną?

Czy Renault Zoe to dobry używany samochód elektryczny?

Renault Zoe jest doskonałym modelem, który pozwoli odpowiedzieć na te wszystkie pytania. Jest to obecnie jeden z najtańszych używanych samochodów elektrycznych, a swego czasu jako nowość był całkiem popularny. Model jest na tyle rozpowszechniony, że mamy naprawdę sporo danych na temat jego eksploatacji. Tym samym możemy ocenić, czy to dobry materiał na używany samochód elektryczny.

Zoe to pierwszy model akumulatorowy Renault, który odniósł spory sukces sprzedażowy. Obecnie nie można już kupić nowego egzemplarza, a wkrótce zastąpi go odrodzona legenda – Renault R5. Pierwsza generacja Zoe wyposażona była w baterię o pojemności 22 kWh, oferującą zasięg od 210 km do 240 km w cyklu NEDC. W 2016 roku Renault wprowadziło model o zwiększonym zasięgu dzięki baterii o pojemności 41 kWh, co pozwoliło na zwiększenie zasięgu do 400 km w cyklu NEDC. Szczytem jego możliwości jest druga i ostatnia generacja modelu z baterią o pojemności 52 kWh i maksymalnej mocy 100 kW/136 KM i 245 Nm maksymalnego momentu obrotowego. To moc w zupełności wystarczająca dla samochodu ważącego niecałe 1,5 tony, a być może nawet przekraczająca potrzeby przeciętnego użytkownika. Co więcej w tej generacji umożliwiono szybkie ładowanie poprzez CCS, co stanowi znaczącą poprawę w stosunku do wcześniejszych wersji.

Przede wszystkim zwinne reakcje silnika elektrycznego sprawiają, że samochód ten jest zauważalnie bardziej żwawy w świecie rzeczywistym, niż sugerują to dane papierowe. A sam fakt, że jest to przede wszystkim samochód miejski, sprawia, że napęd elektryczny jest idealnym rozwiązaniem. Elastyczność, wyrafinowanie, nie musisz martwić się o długość podróży, nie musisz zajmować się częstymi startami lub korkami, nie musisz przejmować się zmianą biegów. Dla miasta mały samochód elektryczny to naprawdę doskonała sprawa.

używane renault zoe
Fot. Renault

Jeździ jak Clio, ale bez emisji spalin

Zoe jest wielkości Clio, mniej więcej, i jeździ jak ono. Nie jest to do końca ekscytujące, ale ludzie, którzy nie są zainteresowani samochodami jako takimi, kupują takie samochody. Szukają po prostu środka transportu, a Zoe to zapewnia. Podwozie stara się zapewnić tyle komfortu, na ile pozwala jego prosta konstrukcja, i mniej więcej się to udaje. Tu i ówdzie wydaje się nieco sztywniejsze i od czasu do czasu tupie w kabinie na krótkich wybojach. Wynika to z połączenia większej masy i wysokiej struktury nadwozia. W tym przypadku producent jest po prostu zmuszony do zastosowania sztywniejszych amortyzatorów, aby samochód nie czuł się jak metronom na zakrętach. Nisko położony środek ciężkości również nie jest tutaj wybawieniem. Ale nadal jest to samochód, który jest przyjemny w codziennym użytkowaniu.

W pełni naładowany samochód ma zasięg 319 kilometrów, co w zupełności wystarcza na codzienne użytkowanie. Zoe może również sprawić, że będziesz zadowolony ze zużycia energii. W wielu przypadkach da się zejść do 12 kWh/100 km po mieście i 15 kWh/100 km w dłuższej perspektywie. Cieszy obecność ładowarki pokładowej o mocy 22 kW. Dzięki temu jesteś w stanie naładować samochód nawet w domu w około 3,5 godziny. Ponadto, dzięki stosunkowo niewielkiemu akumulatorowi, nie potrzebuje on dodatkowej stacji ładującej o dużej mocy. Nawet najbardziej rozpowszechnione stacje ładowania o mocy 50 kW mogą naładować ZOE przed końcem przerwy na lunch lub przed dokonaniem dużych cotygodniowych zakupów.

Wnętrze ma sens

Nikt pewnie nie powiedziałby, że to atrakcyjny samochód z zewnątrz, ale w środku jest całkiem normalny i w żaden sposób nie sprzedaje swojego akumulatorowego rodowodu. Wnętrze używanego Zoe zaskakuje jakością materiałów i przede wszystkim świetnym wykonaniem. Po 40 tysiącach kilometrów w naszym testowanym egzemplarzu nic nie wskazuje na najmniejsze ślady użytkowania i nawet pod przymusem nigdzie nie było słychać żadnych odgłosów. Nie mamy też większych zastrzeżeń do ergonomii. Zarówno komfortem cieplnym, jak i multimediami można sterować za pomocą dużych fizycznych pokręteł, a resztę elementów sterujących pochłania duży ekran dotykowy. Ma piękny wyświetlacz (nawet jak na dzisiejsze standardy), system informacyjno-rozrywkowy, który na nim działa, tu i ówdzie się zacina, ale jest użyteczny, a jego pionowa orientacja wydaje mi się lepszym rozwiązaniem niż bardziej powszechne ekrany „poziome”. Ostatnia generacja obsługuje oczywiście Android Auto i Apple CarPlay, ale będziecie potrzebowali kabla.

Zdecydowanie doceniamy podłokietnik, a także znacznie niższą pozycję siedzącą. Ogólne siedzenie jest jednak wyzwaniem, ponieważ w Zoe ciężko znaleźć idealną pozycję. Kierownica ma tak dziwne nachylenie, że po prostu nie zawsze można wyregulować fotela tak, abym mieć ją idealnie w rękach.

Z tyłu jest mniej więcej tyle miejsca, ile można się spodziewać w samochodzie o długości 4 metrów. Dla dzieci to żaden problem, dla dorosłych tylko przez ograniczony czas. Nie jest to do końca minus, tak to już jest z tego typu samochodami. Akumulator sprawia, że podłoga jest wyżej, więc kolana sięgają dość wysoko. Bagażnik ma 380 litrów. To sensowna ilość, ale przez cały czas będziecie mieli kable zajmujące jego część, ponieważ pod przednią maską nie ma miejsca na przewożenie ładunku.

używane renault zoe wnętrze
Fot. Renault

Serwisowanie Renault Zoe – jakieś problemy?

Przejdźmy do bardziej interesujących rzeczy – za co będziecie płacić, decydując się na ten samochód. Rutynowe serwisowanie samochodu elektrycznego jest w rzeczywistości dość proste. Wystarczy wymiana filtra kabinowego i płynu hamulcowego co dwa lata. Sam silnik jest bezobsługowy, ale ze względu na konstrukcję zastosowaną przez Renault zaleca się odkurzanie pyłu węglowego raz na około 50 000 kilometrów. Pomoże w tym autoryzowany warsztat – w żadnym wypadku nie róbcie tego w domu. Tarcze hamulcowe są tanie, ale ponieważ większość pracy wykonuje rekuperacja, mogą wytrzymać ćwierć miliona kilometrów. Ogółem koszty eksploatacji Renault Zoe i ewentualne wydatki na materiały, które mogą się wyeksploatować nie rzucają na kolana. W porównaniu z samochodem spalinowym, nie musicie się martwić o olej, filtry, wtryskiwacze, turbo, rozrusznik, skrzynię biegów…

Ale co z baterią trakcyjną? To generalnie największy straszak i największe złudzenie. Ile wynosi cena nowego akumulatora do Renault Zoe? Ponad 100 tysięcy złotych! I to bez robocizny, a wymiana tej 326-kilogramowej części nie należy do najłatwiejszych. Teoretycznie można wymienić tylko uszkodzone moduły, ale w praktyce najczęściej się tego po prostu nie robi. Chociaż bateria jest absurdalnie droga, istnieje całkiem spora szansa, że nie będziecie musieli myśleć nad jej zakupem. Renault sprzedało około 400 000 Zoe i prowadzi statystyki dotyczące stanu baterii. Wykazały one, że przy średnim rocznym przebiegu 10-15 tys. km, samochody mają średnią degradację 5% po pięciu latach. Po dziesięciu latach degradacja wynosiła około 10%. To naprawdę dobre wyniki.

Jeśli chodzi o wady i usterki w Renault Zoe, to nie ma się co oszukiwać. Napotkało i napotyka ono wiele problemów podobnych np. do wspomnianego Clio, a także dających się przewidzieć. To m.in. awarie oprogramowania, problemy z ładowaniem czy awarie klimatyzacji. Trudno oczekiwać, że jeden z najtańszych samochodów elektrycznych będzie wzorem niezawodności. Niespodziewaną wadą jest natomiast problem z mechanizmem zamykania drzwi.

Żywotność akumulatora w Renault Zoe

Badania pokazują również, że obecna generacja akumulatorów może przetrwać 25 lat, jeśli będzie prawidłowo użytkowana. Ale statystyki są bez znaczenia dla jednostki. Jeśli weźmiesz samochód od kogoś, kto nie wie, jak traktować akumulator, jego żywotność może być znacznie krótsza. Zazwyczaj najgorszą rzeczą dla akumulatora jest naładowanie go do 100% i pozostawienie samochodu stojącego – najgorzej w ujemnych temperaturach lub w ekstremalnym upale. Po pełnym naładowaniu samochód należy jak najszybciej uruchomić. Jeśli nie masz przed sobą długiej podróży, idealnie jest trzymać się 80%.

To samo dotyczy zresztą samochodów spalinowych. Jeśli kupisz go od kogoś, kto nie podawał mu regularnie świeżego oleju i nie dbał o jego eksploatację, mogą być problemy, zanim samochód osiągnie 100 tys. km. Na szczęście w przypadku samochodu elektrycznego istnieje stosunkowo łatwy sposób na jego ochronę. Jak sprawdzić używane Renault Zoe? Za pomocą portu OBD II można odczytać stan akumulatora na smartfonie i sprawdzić napięcie na każdym ogniwie z osobna. Stosunkowo bezpiecznie, już w momencie zakupu wiesz, ile jeszcze życia pozostało w akumulatorze.

używane renault zoe
Fot. Renault

Cena akumulatora Renault Zoe to nie przypadek

Dlaczego cena akumulatora jest tak absurdalnie wysoka? Powód, dla którego cena jest tak szalona, jest dość prosty. Tradycyjni producenci sprzedają samochody z bardzo niską marżą i zarabiają na rynku wtórnym. Po prostu w przypadku samochodu elektrycznego wymagana obsługa jest znacznie mniejsza, a firmy samochodowe nie mogą sobie pozwolić na utratę tak dochodowego biznesu, więc będą próbować nadrobić to wszystko sztucznie zawyżonymi cenami.

Wielu producentów ma również wieloletnie kontrakty na części, których mogą już nawet nie potrzebować. I oto masz ścieżkę, na której chcą się leczyć. Spójrzmy na Teslę. Nigdy nie sprzedawała samochodów spalinowych, nie ma takich kontraktów i nawet nie liczyła na zysk z usług posprzedażnych. Sprzedają więc samochody z wysoką marżą, a gdy klient opuszcza salon, to mniej więcej koniec drogi do zysku. Widać to w cenie akumulatora. Bo jeśli chcesz baterię Tesli Model 3 Long Range, która jest o 50% większa niż bateria ZOE, Amerykanie zapłacą za nią ok. 40 tysięcy złotych. Wciąż dużo? Tak, ale znacznie mniej niż w Zoe. Jeśli traktujesz samochód tak, jak powinieneś, nie będzie miał wady produkcyjnej, spadnie poniżej 70% pojemności po około 400 000 km. A jeśli będzie to jedyny problem po tylu kilometrach, to wcale nie jest tak źle.

Jedną z największych zalet samochodów elektrycznych była tania eksploatacja. Ale po „aktualizacji” cen nie jest to już tak wyraźna wygrana. Cenniki są dostępne na stronach internetowych dostawców energii, ale średnio ładowanie prądem przemiennym wynosi około 1,70-2,00 zł za kWh, a szybkie ładowanie prądem stałym około 2,50-3,00 zł. Tak więc jazda jest nadal nieco tańsza, ale nie jest już gamechangerem – zwłaszcza przy obecnym spadku cen ropy.

Leasing baterii Renault Zoe

Ciekawą sprawą niespotykaną w wielu modelach był leasing baterii w Renault Zoe dostępny na niektórych rynkach. Było to innowacyjne podejście, mające na celu obniżenie początkowego kosztu zakupu samochodu elektrycznego. Zamiast kupować pojazd z baterią, klienci mogli wybrać opcję wynajmu baterii za miesięczną opłatą.  To rozwiązanie miało kilka zalet, w tym obniżenie ceny zakupu samochodu oraz zapewnienie gwarancji na baterię na okres trwania leasingu, co zmniejszało obawy związane z potencjalnym spadkiem jej wydajności lub potrzebą kosztownej wymiany. Dodatkowo dla wielu osób było zachętą do zainteresowania się samochodami elektrycznymi.

Jednakże, ten model biznesowy miał również wady. Miesięczny koszt leasingu mógł w długim okresie znacząco zwiększyć całkowity koszt posiadania pojazdu. Ponadto, obawy dotyczące zasięgu i wydajności baterii nadal istniały, zwłaszcza w kontekście używanych pojazdów, gdyż potencjalni nabywcy mogli być niepewni stanu baterii, której wcześniej nie posiadali.  Powód wycofania leasingu baterii w Renault Zoe jest jednak dość prozaiczny. Niemieccy właściciele odkryli, że Renault… nie ma prawa do egzekwowania zaległych należności za leasing baterii. Przestali więc płacić, a firma szybko wycofała się z tej innowacji.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Używany Fiat 500e I generacji. Opinie, wady, zalety. Z ziemi amerykańskiej do Europy

Używane Renault Zoe – opinie. Czy warto kupić ten model?

Jakie opinie zbiera Renault Zoe? Jako używany samochód elektryczny może być atrakcyjną opcją dla wielu osób, zwłaszcza dla tych, którzy szukają ekonomicznego i ekologicznego rozwiązania do jazdy miejskiej.  Wciąż istnieją pewne pułapki związane z elektromobilnością i z pewnością nie jest ona na poziomie, na którym może obecnie zastąpić cały ruch drogowy na świecie. Przynajmniej w przypadku samochodów miejskich ma to coraz większy sens, a jeśli do tej pory obawiałeś się używanego pojazdu elektrycznego, możesz zobaczyć, że w rzeczywistości nie jest to takie ryzyko.

Renault Zoe nie jest najlepszym używanym autem na świecie, ale nie ma na co narzekać – ma przyzwoity zasięg i niskie koszty eksploatacji. Dane dot. trwałości baterii w samochodach elektrycznych pokazują, że zasięg spada w nich wolniej, niż jeszcze do niedawna można było przypuszczać. Największą wadą jest droga bateria trakcyjna, ale kupując samochód mający 4-6 lat naprawdę nie powinno się tym martwić. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że przeżyje on w dobrym zdrowiu kolejne co najmniej 10. Oczywiście pod warunkiem, że poprzedni właściciel dbał o samochód. Zdecydowanie polecamy też samochody najnowszej generacji Zoe – poprzednie po pierwsze oferują znacznie mniejszy zasięg, a po drugie są mniej nowoczesne.

Skomentuj

Dodaj komentarz